piątek, 6 stycznia 2017

Makijaż na karnawał 2017



Kochani moi najmilsi. Ostatnio zapuściłam blog. Przyznaję się bez bicia. Remont mieszkania ciągnie się jak.... nie będę mówić jak co. Do terminu porodu zostały dwa tygodnie. Ale nie wykluczone, że dziecię posiedzi dłużej u mamusi. Święta już minęły na szczęście. Przechodziłam już wiele kryzysów, twórczych i nie tylko.

Ostatnio udzielałam się bardziej na Instagramie. Często miałam siłę na zrobienie makijażu np. tylko jednego oka do zdjęcia. Być może zrobię osobny wpis ze zbiorem nowszych zdjęć z Instagrama. Teraz stawiam na większą precyzję w makijażu oka, ust. I naprawdę widzę gigantyczną różnicę, porównując te nowe makijaże do moich starych . Ale o to w tym wszystkim chodzi, żeby cały czas się rozwijać.

Udało mi się stworzyć makijaż w sam raz na karnawał. Barwny, połyskujący. Zdjęcia oraz lista użytych kosmetyków poniżej.
Swoją drogą zapraszam do obserwowania mojego profilu na Instagramie :) @aureliagalazkamakeup

wtorek, 18 października 2016

Makijaż jesienny 2016 - cienie Inglot



W całym tym zamieszaniu remontowo-ciążowym postanowiłam znaleźć chwilę na odświeżenie bloga. Nie pamiętam  kiedy ostatni raz robiłam sobie jakiś makijaż ot tak, dla przyjemności.
Jesień przeminie, a ja zostanę bez ani jednego makijażu na ten okres. Tak nie może przecież być! Chociaż w tym roku na makeupy halloweenowe z mojej strony się nie zapowiada. 

czwartek, 13 października 2016

Makijaż artystyczny - łabędź



Ten makijaż powstał już dawno temu na jakiś wewnętrzny konkurs Inglota. Typowo graficzno-artystyczny. Lista użytych kosmetyków jest na dole. Cały makijaż oczu wykonany jest eyelinerami w żelu z Inglota. Nie uważam, żeby było mi dobrze w graficznych makeupach. Taki typ pasuje raczej kobietom o mocnej urodzie, kontrastowej. Typowym zimom. Niemniej jednak jest to makijaż artystyczny, nie upiększający i nie użytkowy, więc na moim blogu zawitał.

niedziela, 1 maja 2016

Uczulenie na hybrydę? PRZECZYTAJ!



Może się okazać, że to jeden z ważniejszych wpisów na moim blogu.


Od półtora roku robię sobie hybrydy na dłoniach. Z różnymi przerwami. Czasem miesiąc, czasem tydzień, czasem ściągałam i zakładałam nowe bez przerwy. Stan mojej płytki się nie zmieniał oprócz momentów, kiedy bardzo spieszyło mi się, żeby je ściągnąć i lekko uszkodziłam sobie paznokieć lub nie ściągnęłam do końca bazy. Swoją drogą moczenie w acetonie czasem też powodowało, że paznokcie mi się rozdwajały. Ale to mały pikuś. Najważniejsze, że hybrydy były wygodne, nie trzeba było co trzy dni zmywać lakieru, nie odpryskiwały, zabezpieczały paznokcie przed złamaniem i pięknie błyszczały. Mam cienkie paznokcie, a hybrydy ładnie mi je pogrubiały. Na co dzień pracuję dłońmi więc muszą one być cały czas zadbane. Łatwo było mi przemalować je lakierem, bez zbędnych baz, dziesięciu warstw i topów. Stosowałam hybrydy Semilac. Są tanie, mają duży wybór kolorów i po prostu mi się sprawdziły.

wtorek, 5 kwietnia 2016

Makijaż Indygo z matową pomadką w płynie Colourpop


Dawno nie było pełnego makijażu na blogu. Ostatnio trochę je zaniedbałam na rzecz jednookich fotek wrzucanych na Instagrama.  Ale jest wpis, jest cały makijaż i jest nowa matowa pomadka w płynie, której recenzję porównawczą możecie znaleźć tu.